DRAGON SZCZYGLICE – DABSKI KS 3:3 (1:3)

Kończy się epoka – Krzysztof Szewczyk odchodzi
Krzysztof Szewczyk przestaje być trenerem seniorów Dąbskiego. To koniec dekady, epoki, do której długo będziemy wracać. 47-letni szkoleniowiec odchodzi z własnej woli. Rezygnuje z dalszej pracy w Dąbskim – po prostu nie podpisze nowej umowy. Sygnalizował to w maju zawodnikom – ci jednak nie dowierzali. W ubiegłym tygodniu o swej decyzji poinformował zarząd klubu z prezesem Władysławem Kowalówką na czele, a we wtorek, przed meczem z Dragonem Szczyglice (3:3) ostatecznie przekazał ją drużynie. Sobotnia konfrontacja z LOT-em Balice (godz. 17), ostatnia w tym sezonie, będzie pożegnalną.

Najpierw trzy lata, potem przerwa i siedem sezonów począwszy od 2010 roku. Szmat czasu! To imponująca, pod względem długości, kadencja. Odnosząc kadencję „Szewca” w Dąbskim do trenerów w klubach podobnego pokroju, to na dobrą sprawę nie ma czego porównywać. Oni zmieniają się w cyklu sezonowym lub rundowym, on wytrwał w wieloletnim. Standardowe pytanie: ,Gdzie teraz jesteś?”. Gdy padała odpowiedź, że w Dąbskim, następował zwykle taki komentarz: „Aha, u Krzyśka. On ma tam dożywocie”. Jednak nie. Krzysztof Szewczyk stał się symbolem naszego klubu. Mimo, że był zawodnikiem m.in. Wisły, Hutnika, Garbarni i Wawelu, a zatem dużo większych firm, to przez wielu jest i zapewne długo będzie utożsamiany z Dąbskim. Przez dekadę odcisnął silne piętno na klubie. Zaledwie trzech z obecnych piłkarzy Dąbskiego (Mirosław Semper, Rafał Cebula i Krzysztof Madyda) pamięta innych szkoleniowców. Reszta grała tylko za „Szewca”. O tym, dlaczego rezygnuje, opowie sam, jeśli uzna to za stosowne. My motywów jego decyzji możemy się tylko domyślać. Po kilku ciężkich sezonach między A i B klasą, gdy respekt wśród rywali budzili pojedynczy zawodnicy, ale nie zespół, Dąbski w ostatnich 2-3 sezonach wzniósł się na dużo wyższy pułap. Zyskał dobrą reputację – drużyny, a nie zlepka, i jak na warunki A klasy, prezentował stylową grę w piłkę, a nie jej kopanie. Dąbski wreszcie budził szacunek i przykuwał uwagę. Był gwarantem solidnej jakości, i duża w tym zasługa trenera. Niestety, przy wysokiej średniej wiekowej trzonu zespołu, a jednocześnie schnącym dopływie młodych zawodników (niby skąd ich brać, szkolenie w klubie jest szczątkowe) – te złote lata zaczęły się ostatnio rozmywać. Trener musiał to widzieć i najwyraźniej uznał, że drużyna doszła do ściany, a wywracanie wszystkiego do góry nogami byłoby ponad jego siły. Czuł, że na Dąbskiej przepadł moment, gdy można było, kilkoma wzmocnieniami, zapukać do raju, którym byłaby okręgówka. Nie wiemy, kto po nim nastąpi? To zależy od tego, czy „góra” ma plan na wizytówkę klubu, bo taką są jego seniorzy. I jaka to wizja? – zimować w A klasie, iść w górę, czy nie przejmować się powolnym regresem? Kto ma tu grać: mali, duzi, młodzi, starzy, brodaci, ogoleni, swoi, obcy, wypożyczeni, kupieni czy wychowani? Sprowadzą się sami czy my ich sprowadzimy? Pytań jest sporo, odpowiedzi pewnie wkrótce przyjdą. Jedno jest pewne. Odejście Krzysztofa Szewczyka to wstrząs. Przez lata dawał on poczucie stabilności. Zostaje po nim próżnia, którą trzeba szybko zapełnić. W tej wyjątkowej sytuacji ograniczymy się do krótkiej wzmianki o zaległym meczu w Szczyglicach. Było 3:3, chociaż nasi przez chwilę prowadzili 3:0 z Dragonem. Znów zgubili punkty, a sytuacje bramkowe marnowali tak beztrosko jak ostatnio. W sobotę zagrają z LOT-em, oby zwycięsko na pożegnanie z trenerem Szewczykiem.
 
DRAGON SZCZYGLICE – DĄBSKI KS 3:3 (1:3).
Gole dla Dąbskiego – Szot 22′, Turczyk 31′, Jędrysiak 35′.
Czerwona kartka – Semper 87′.Skład Dąbskiego: Banasik – Gerlich, Szot, Turbasa (68′ Semper), Gilarski – Jędrysiak(Ziułek A.), Małota, Madyda, Turczyk, Cebula – W. Ziułek.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *